Archive for the ‘Archiwa z Gazety Krakowskiej’ Category

Teraz hospicjum domowe

Thursday, November 8th, 2001

Znany psycholog i terapeuta Jacek Santorski zadeklarował przekazanie honorarium za udział w pierwszej edycji Wielkiego Brata – ok. 5 tys. dolarów – na hospicjum domowe – powiedział wczoraj Andrzej Krajewski, koordynator na Polskę Światowej Wspólnoty Pokoju podczas posiedzenia Rady Fundacji Pomnik Hospicjum Miastu Oświęcim.

Wczorajsze posiedzenie Rady Fundacji było okazją do podsumowania tegorocznych działań tak Rady jak i Zarządu Fundacji. Prezes Zarządu Andrzej Telka poinformował, że ks. kardynał Franciszek Macharski, ks. biskup Tadeusz Rakoczy i ks. biskup Kazimierz Nycz zgodzili się na honorowy udział w Radzie Fundacji.

Dużo mówiono o podejmowanych działaniach, mających na celu pozyskiwanie pieniędzy i nowych sprzymierzeńców dla idei budowy Pomnika Hospicjum.

- W tej chwili dla nas jest najważniejsze hospicjum domowe. Raz, że istnieje potrzeba takiego hospicjum, dwa – zorientowaliśmy się, że podczas naszych działań zmierzających do pozyskania funduszy za granicą, zawsze pojawia się pytanie: co zrobiliście do tej pory – mówił przewodniczący Rady Fundacji August Kowalczyk. Uruchomienie hospicjum domowego pozwoli na pokazanie istotnego, wymiernego efektu działania Fundacji. Wkrótce zostanie złożony wniosek do MRKCh o zakontraktowanie usług przez Niepubliczny Zakład Opieki Zdrowotnej w Oświęcimiu, który będzie świadczył usługi w zakresie domowej opieki paliatywnej.

Rozwija się również akcja zbierania pieniędzy przez Polonijny Komitet Wspierający Budowę Pomnika Hospicjum w Oświęcimiu z siedzibą w Chicago. Przewodnicząca Komitetu Janina Bryś poinformowała wczoraj, że gdy wyjeżdżała z USA na koncie było ok. 3 tys. dolarów pochodzących z darowizn.

Autor artykułu: ski

Niejednogłośnie

Thursday, November 8th, 2001

Uchwały o nadaniach tytułu Honorowego Obywatela Krakowa w Radzie Miejskiej z reguły są formalnością. Wczoraj jednak przez kilka godzin ważyły się losy przyznania tego zaszczytu Janowi Nowakowi-Jeziorańskiemu i Zbigniewowi Brzezińskiemu. Ostatecznie obie uchwały przeszły zdecydowaną większością głosów.

Radni AWS oficjalnie powołując się na uchybienia w procedurze przyznawania tytułu, a nieoficjalnie na zbyteczne angażowanie się w konflikt w Polonii amerykańskiej i waśnie między Edwardem Moskalem i Janem Nowakiem-Jeziorańskim zagrozili opuszczeniem sali w trakcie głosowania. Co w przypadku gdyby na pomoc nie przyszła opozycja groziło odrzuceniem uchwał, faux pas wobec wielkich Polaków i w konsekwencji ośmieszeniem krakowskich rajców.

- Komisja Główna powinna przedłożyć projekty uchwał radzie po uzgodnieniach w klubach. Tymczasem zrobiła to, mimo, że klub Akcji nie przedstawił swojego stanowiska – mówił Paweł Pytko z AWS.

Piotr Boliński także z Akcji, zastrzegając, że to jego prywatne stanowisko tłumaczył, iż przyznanie tytułu Jeziorańskiemu może zostać odebrane jako angażowanie się w konflikt w Polonii. Przypomnijmy, że wiosną tego roku krakowscy radni próbowali odebrać tytuł honorowego obywatela Edwardowi Moskalowi, prezesowi Kongresu Polonii Amerykańskiej, który publicznie oskarżył Jeziorańskiego o współpracę z okupantem niemieckim.

Przewodniczący Rady Miasta Stanisław Handzlik tłumaczył, że wniosek grupy radnych w tym także z AWS o nadanie tytułów znany był od wiosny, a na posiedzeniu Komisji Głównej przedstawiciele Akcji głosowali za.

Po półgodzinnej przerwie potrzebnej na uzgodnienie stanowiska w podzielonym klubie AWS, a potem po nieudanej próbie przerwania sesji, przystąpiono do głosowań. Okazało się, że część klubu ugięła się pod presją większości i zagłosowała wbrew przyjętym wcześniej ustaleniom i dyscyplinie klubowej. Radny Boliński najpierw demonstracyjnie, jako jedyny opuścił salę, po czym wrócił i także jako jedyny zagłosował przeciw. Cztery osoby z Akcji udawały, że ich nie ma. Kilka wstrzymało się od głosu. Za tytułem dla Jeziorańskiego, żołnierza AK i słynnego kuriera z Warszawy głosowało 60 z 75 radnych, a dla Brzezińskiego, doradcy prezydentów USA – 69. Uroczystość nadania tutułów odbędzie się w maju przyszłego roku.

Autor artykułu: Nit

Lekcje w komnatach

Thursday, November 8th, 2001

- Jak na Wawel to tylko po sezonie – przekonuje Anna Chachulska, kierownik działu oświatowego Zamku Królewskiego na Wawelu. – Dopiero teraz można spokojnie obejrzeć ekspozycję, nie ,uciekając” przed następną grupą turystów.

Wawel po sezonie pełen jest przede wszystkim dzieci i młodzieży. Na lekcje muzealne trzeba się zapisać nawet miesiąc wcześniej.

A w sezonie? Jak co roku – najwięcej turystów odwiedziło Wawel w sierpniu.

- Widzimy, że turystów w tym roku było mniej niż w ubiegłych latach, ale różnice w naszych statystykach nie są drastyczne – podsumowuje Anna Chachulska. – Od stycznia do końca października Wawel odwiedziło 748 891 osób. Przez cały ubiegły rok przez Wawel przewinęło się 867 tysięcy turystów.

Podczas wakacji na Wawelu dominują grupy obcokrajowców. Teraz zamek zwiedzają przede wszystkim Polacy.

- Staramy się, by przez cały rok turyści mieli zapewniony komfort zwiedzania.

Teraz jest jednak nieporównanie spokojniej, można zwiedzać wolniej, bilety są tańsze, a grupy młodzieży nie płacą opłaty rezerwowej – zachwala zwiedzanie Wawelu jesienią Anna Chachulska.

Dlatego też teraz na Wawelu najwięcej jest dzieci i młodzieży. Część z nich chce skorzystać więcej i decyduje się na lekcje muzealne.

- Takie lekcje prowadzimy już dla przedszkolaków, np. opowiadając im legendy i oprowadzając po miejscach z nimi związanymi. Lekcje kończą się rysowaniem bohaterów najlepiej zapamiętanej legendy. Najczęściej oczywiście pojawia się smok, a dziewczynki rysują królewnę Wandę – śmieje się Anna Chachulska.

Dla starszych przygotowywane są spotkania poświęcone postaciom historycznym czy stylom architektonicznym. Można też zamówić temat. Np. szkoła z Warszawy poprosiła, by przygotować lekcję poświęconą postaci królowej Jadwigi i jej czasom.

- Na zainteresowanie ofertą nie możemy narzekać. Najczęściej korzystają oczywiście krakowskie przedszkola i szkoły, ale jesteśmy też zaprzyjaźnieni ze szkołami z Myślenic, czy Czernichowa, które przyjeżdżają regularnie. Pojedyncze grupy zjeżdżają na takie lekcje z całej Polski. Termin lekcji należy rezerwować co najmniej miesiąc wcześniej – zastrzega Anna Chachulska. Inaczej z powodu braku wolnego czasu i przewodników musielibyśmy odesłać chętnych z kwitkiem.

Autor artykułu: Chyl

Prekursorzy internetu

Wednesday, November 7th, 2001

Nowoczesna pracownia komputerowa działa od kilku dni w I Liceum Ogólnokształcących w Tarnowie. Takiego sprzętu nie ma żadna placówka w mieście, przekonują informatycy.

Przed kilkoma miesiącami Narodowy Program Edukacji dla Spłeczeństwa Informacji ogłosił konkurs na realizację projektu “Pracownia internetowa w każdej szkole”. I LO złożyło wniosek wykorzystania Internetu w edukacji młodzieży. A że szkoła ma już w tym względzie tradycję (w czerwcu 1995 roku w szkole powstało Tarnowskie Centrum Internetowe), łatwiej było nauczycielom napisać dobry wniosek.

- Jako pierwsi mieliśmy Intenet ? wspomina prekursorka informatyki w I LO Róża Graczyk, która podkreśla, iż placówka od kilku lat współpracuje z krakowskim Akademickim Centrum Komputerowym “Cyfronet”. A teraz szkoła otrzymała 15 nowych komputerów, serwer, dwie drukarki oraz cztery urządzenia multimedialne.

Dzięki nowej pracowni będzie można zrealizować kilka nowych pomysłów. Przede wszystkim młodzież chce się skupić na edukacji przyrodniczo-ekologicznej oraz na udziale w programach opartych na współpracy i wymianie ze szkołami w Unii Europejskiej. Dzięki nowej pracowni będzie można przeprowadzić także liczne konkursy przedmiotowe i quizy wiedzowe. Wiele wskazuje na to, że zostanie również skomputeryzowana szkolna biblioteka, gdzie pojawi się pracownia multimedialna.

- Cieszy nas ten sukces, tym bardziej że jesteśmy jedyną szkołą w Tarnowskiem, która uczestniczyła w realizacji projektu, który koordynowało Ministerstwo Edukacji Narodowej – mówi dyrektor Marek Kobielski. – Teraz dzięki zdobyczom techniki będziemy bliżej Europy.

Autor artykułu: (mir)

Ukradli golfa

Wednesday, November 7th, 2001

Z parkingu na osiedlu Westerplatte w Dąbrowie Tarnowskiej skradziono w nocy z poniedziałku na wtorek volkswagena golfa. Właściciel samochodu wycenił stratę na 11 tysięcy złotych.

Autor artykułu: (dnie)

Dary z Chicago

Wednesday, November 7th, 2001

Każdy wychowanek tarnowskiego Domu Dziecka nr 1 otrzymał zimową kurtkę, a świetlica placówki wzbogaciła się o najnowocześniejszy zestaw komputerowy.

Dary z okazji niedawnego jubileuszu 50-lecia placówki przekazało szefostwo Klubu Sympatyków Tarnovii w Chicago: Leszek Wachowski oraz Andrzej Wąsikowski.

- Jesteśmy mile zaskoczeni i wdzięczni za te dary. Kurtki pozwolą zaoszczędzić pewną kwotę i przeznaczyć ją na inną odzież. Młodzież szczególnie zadowolna jest z komputera, do którego otrzymaliśmy również konsolę do gier telewizyjnych wraz z kasetami – mówi dyrektor DD nr 1 Edward Tokarz.

Według prezesa Klubu Sympatyków Tarnovii w Chicago Leszka Wachowskiego, amerykańska Polonia chętnie wspiera rodaków z naszego regionu.

- Tym razem zamiast pieniędzy na rozwój i promocję sportu, postanowiliśmy przekazać dary dla dzieci, którym los nie oszczędził kłopotów rodzinnych – mówi, dodając że o Tarnovii w Chicago nie zapomniano.

Autor artykułu: (mir)

Portret w naturze

Wednesday, November 7th, 2001

Kolejną propozycją limanowskiego Towarzystwa Fotograficznego jest ekspozycja fotografii prezentowana w Limanowskim Domu Kultury. Autorem zdjęć jest Tadeusz Duda.

Cykl jego prac poświęcony portretowi, został opatrzony komentarzem Marka Dutka. Nosi tytuł ,Portret w naturze”. Jest też przykładem, iż sprzęt fotograficzny jest tylko dodatkiem, a tak naprawdę liczy się sposób patrzenia na otaczający nas świat.

Wszystkie prezentowane fotografie zostały wykonane zwyczajnym Zenitem i dwoma obiektywami: 50 i 200mm, mimo to zdjęcia okazują się nad wyraz interesujące.

Autor artykułu: rm

Minął kolejny festiwal

Wednesday, November 7th, 2001

Rozmowa z Martą Jakubowską,
dyrektorką Domu Kultury Kolejarza w Nowym Sączu.

- Odpoczęła Pani po prawie trzech tygodniach nieustannej pracy do późnych godzin?

- Troszeczkę. Nie miałam czasu, żeby tak naprawdę wypocząć.

- Zakończony właśnie Jesienny Festiwal Teatralny spełnił Pani oczekiwania?

- I moje i, jak mi się wydaje, publiczności, która świetnie się bawiła. Jeszcze w trakcie imprezy przychodziły do mnie różne osoby i dziękowały za zorganizowanie takiego festiwalu.

W tym roku znowu gościło u nas mnóstwo gwiazd polskiego teatru. Miło jest oglądać rozbawioną publiczność i słyszeć jak gorąco oklaskuje aktorów.

- Co dalej?

- Za niedługo rozpoczniemy przygotowania do kolejnej edycji. Mamy nadzieję, że uda nam się po raz kolejny spełnić oczekiwania publicznościÉ

Festiwal mógł się odbyć nie tylko dzięki licznym sponsorom, ale również pracownikom sądeckiego DKK: Janinie Zengel, Katarzynie Niedźwiedź, Małgorzacie Stobierskiej, Izabeli Wiatrak, Annie Adamowicz, Halinie Pogwizd, Januszowi Michalikowi, Tomaszowi Kroczkowi, Józefowi Bartusiakowi, Stanisławowi Choczewskiemu, Marianowi Kołodziejowi, Bronisławowi Królowi, Stanisławowi Saczka i Kazimierzowi Smoleniowi.

Autor artykułu: Maria OLSZOWSKA

Parówki na metry

Wednesday, November 7th, 2001

Przy sądeckim Rynku pojawiła się wczoraj nowa studnia. Kręcąc korbą wyciąga się z niej jednak nie wiadra z wodą, a łańcuch serdelków. Tak smakowite wyroby oferuje Konspol w swym sztandarowym sklepie ,Królestwo Kurczaka”.

- Ten pomysł czerpania ze studni zrodził się jakoś tak sam z siebie – mówi dyrektor Małgorzata Poręba. – Studnia od zawsze kojarzy się z obfitością, a Konspol oferuje obfitość wyrobów z kurczaka.

Trudno byłoby wyciągać z niej jednak pieczone pasztety czy też udka. Parówki tworzą naturalny łańcuch więc wybór był oczywisty. Poza wszystkim właśnie ten nasz wyrób jest bardzo lubiany przez wszystkie grupy wiekowe klientów. Od przedszkolaków aż po babcie i to we wszystkich stronach kraju.

Do tej pory, jedynie w ,Przekrojowych” żartach pytano ile kosztuje metr jamnika. Teraz w sklepach pytać będziemy o cenę metra serdelków i z zaskoczeniem usłyszymy, że po przeliczeniu wychodzi jedna parówka taniej niż zakupiona na kilogramy.

A co za frajda dla dzieci, kiedy mogą pokrcić sobie korbą i obiecać mamie, że wszystko co wyciągnęły ze studni zjedzą bez ociągania i płaczu.

Zanim pomysł stutni z serdelkami trafił do Nowego Sącza i ,Królestwa kurczaka”, w którym kierowniczką jest Beata Kiryłów, został już dokładnie przetestowany przez Konspol w kilku hipermarketach na Dolnym Śląsku.

Obecnie każda z placówek tamtejszej sieci ,real” sprzedaja dwa kilometry serdelków co dnia.

Autor artykułu: Stanisław ŚMIERCIAK

Sabina i Joasia awansowały do finału

Tuesday, November 6th, 2001

Trzy zawodniczki z UKS Regulice reprezentowały Alwernię w Szachowych Mistrzostwach Makroregionu Małopolska, obejmującego województwo małopolskie i podkarpackie. Dwie z nich – Joasia i Sabina Kuś zostały mistrzyniami tego turnieju i awansowały do finału.

W mistrzostwach, które zostały rozegrane w Przemyślu, rywalizowało o awans do finału 125 zawodników w różnych kategoriach wiekowych.

Joasia Kuś startowała w grupie do lat 11. Znakomita szachistka z Alwerni remisowała tylko jedną partię, a w pozostałych zwyciężyła, zdobywając tym samym złoty medal i awans do finału Mistrzostw Polski, który zostanie rozegrany na przełomie stycznia i lutego przyszłego roku.

W grupie do lat 9 świetnie radziły sobie bliźniaczki z Alwerni – Sabinka i Marysia Kuś. Pierwsza z sióstr wygrała 10 na 11 rozegranych partii. Złoto dla Sabiny było dla wielu sporym zaskoczeniem. Okazało się bowiem, że dziewczynka świetnie poradziła sobie z doświadczonymi zawodniczkami. Na przykład mistrzyni Makroregionu z ubiegłego roku – Magdalena Wandas z Wieliczki tym razem musiała zadowolić się srebrnym medalem. Trzecie miejsce zdobyła Aleksandra Krajewska z Olkusza.

Dobrze wypadła także Marysia Kuś, plasując się w czołówce turnieju i uzyskując III kategorię szachową. Niestety, wynik ten nie wystarczył do uzyskania awansu do finału Mistrzostw Polski.

Z klubów działających na terenie województwa małopolskiego jedynie Czarny Koń z Olkusza wprowadził więcej niż UKS Regulice szachistów do finału Mistrzostw Polski. KS Korona Kraków wprowadził, podobnie jak UKS Regulice, dwóch swoich szachistów, a pozostałe kluby co najwyżej po jednym zawodniku.

Autor artykułu: AF